niedziela, 3 lutego 2013

Rozdzial 5


Nie wiem jak spędzić dzisiejszy dzień ponieważ nie ma Katie, która pojechała do swoich dziadków. Poszłam wziąć kąpiel po czym stwierdziłam, że chyba pójdę do Josha w końcu się nam układa.
- Wybierasz się gdzieś – usłyszałam głos mojej mamy która właśnie robiła coś w kuchni.
- Tak idę do Josha.
- Dobrze, pozdrów go.
- Dobrze, Cześć. – Powiedziałam i opuściłam dom. Szłam powoli, a gdy doszłam do domu stanęłam przed drzwiami, które były zamknięte więc postanowiłam że zadzwonię do chłopaka… nie odbierał.
Nagle przypomniało mi się kiedyś mama Josha mówiła, że gdyby ich nie było w domu to zapasowe klucze są jakiejś figurce … trochę mi zajęło znalezienie tej w której znajdowały się klucze ale udało mi się. Otworzyłam drzwi i poszłam do pokoju chłopaka. Parę razy próbowałam jeszcze się do niego dodzwonić ale bezskutecznie.
Minęła jakaś godzina usłyszałam, że ktoś wchodzi do domu, po czym wchodził po schodach byłam pewna że to Josh. Nie myliłam się po chwili ujrzałam go całującego się z Amandą . . ..  Nigdy bym ich o to podejrzewała. Łzy zaczęły spływać po moich policzkach, a oni nawet mnie nie zauważyli byli zbyt zajęci sobą.
- Yyyy Holls to nie tak jak myślisz – Josh szybko odepchną Am. Od siebie i podszedł do mnie, stałam w miejscu nie mogłam zrozumieć tego co właśnie zobaczyłam. – Holly powiedz coś – słyszałam głos chłopaka był bardzo spokojny. Gdy w końcu do mnie dotarło co się stało, od razu odsunęłam się od Josha, dalej płakałam, dostrzegłam Amandę która siedziała ze spuszczoną głową. Nie miałam ochoty widzieć ich nigdy więcej, więc wyszłam. Po chwili poczułam, że ktoś ciągnie mnie za rękę. Gdy się odwróciłam zobaczyłam Josha :
- Holl wiesz, że to nie tak, wiesz że to Ciebie kocham ? Wiesz prawda – w tym momencie mnie przytulił ale na mnie to już nie działało odsunęłam się od niego :
- Wie Josh wiem- zobaczyłam uśmiech na twarzy chłopaka.
- tak się cieszę- przerwał.
- Nie, nie rozumiesz …. – Mówiłam przez łzy – wiem, że zawsze mówisz mi, że mnie Kochasz gdy zrobisz coś złego. Nie rozumiem Cię wiesz? Jak mogłeś, jak ona mogła, byliście moimi najlepszymi przyjaciółmi ty byłeś najważniejszą osobą w moim życiu.
- Nie byłem ! Dalej nią będę rozumiesz?
- Nie, to koniec – w tej chwili wybiegłam z jego domu nie wiedziałam co mogę z sobą zrobić było już ciemno, nie miałam pomysłu gdzie mogę iść na pewno nie chciałam iść do domu … Tak cholernie brakowało mi Katie dała bym wszystko aby mogła teraz tu być.
Nie wiem o czym wtedy myślałam, chciałam zapomnieć o całym bólu, o wszystkim.
                                                                        *

Gdy otworzyłam oczy, zobaczyłam nie znane mi pomieszczenie, a co gorsza nie znajomego chłopaka, który spał obok mnie. Usiadłam na łóżku i próbowałam sobie przypomnieć co działo się wczoraj. Moje próby szły na marne nic nie pamiętam, no może oprócz tego co zrobił Josh z Amandą i tego, że potem udałam się nad rzekę czy most, . .. . . nie jestem pewna.
- Dzień Dobry, jak się czujesz ?- powiedział chłopak zaspanym głosem.
- Dobrze dziękuje. Gdzie ja jestem i kim ty jesteś ?
- Ja jestem Mickey. Nie pamiętasz mnie ? Może zapytam inaczej, pamiętasz cokolwiek co się wczoraj działo ?
- To ty jesteś tym chłopakiem na którego wpadłam w kawiarni ?
- Tak to ja – chłopak posłał mi uśmiech.
- A mógł byś mi powiedzieć jak się tu znalazłam ?
- No więc wczoraj gdy wracałem z zakupów, zauważyłem Cię całą zapłakaną na moście, byłaś kąpletnie pijana, gdy podszedłem bliżej, rozpoznałem Cię Holly. Nie mogłem Cię tam zostawić, mogłaś coś sobie zrobić, więc zaproponowałem żebyś poszła ze mną na co się zgodziłaś.

Nie mogłam uwierzyć w to co właśnie usłyszałam, ja możliwe, że próbowałam się zabić przez jakiegoś idiotę?
- Chyba powinnam już iść – szybko wstałam i pokierowałam się do wyjścia.
- Nie pozwolę Ci iść samej ! Poczekaj chwilę – tak też zrobiłam, po 10 minutach chłopak był z powrotem. Na szczęście gdy wyszliśmy z jego domu rozpoznałam okolice, nie było to aż tak daleko od mojego domu.
Przez całą drogę rozmawialiśmy, Mickey jest naprawdę miły, gdyby nie on …. Nawet nie chcę myśleć co mogło by się stać. Byliśmy już pod moim domem, dałam chłopakowi mój numer, poczym się z nim pożegnałam i ruszyłam w stronę wejścia.
                                                       
                                                              *

Okazało się, że nikogo nie było w domu, to może i lepiej. Nie chciałam myśleć dłużej więc poszłam wziąć kąpiel. Potem poszłam sprawdzić swój telefon, który w międzyczasie się naładował. Zobaczyłam pełno wiadomości od Josha nie miałam ochoty ich czytać więc po prostu je usunęłam. Nie wiedziałam co mogę jeszcze robić więc postanowiłam się pouczyć.